Chłopcy stali w ponurym milczeniu. Policjant przeszedł do drzwi. .

Dziwne było, pomyślała, słyszeć Ziemianina, spekulującego na temat warunków zupełnie nie znanych jego gatunkowi.. - Jak nas wypuścicie, dam mu taką drugą. A kiedy to się stanie?. Zaiste, dawno już nie oglądała Legnica tak świetnego rycerstwa! Ponieważ zarówno stara księżna Jadwiga z mniszkami z Trzebnicy, jak i młoda księżna Anna ze wszystkimi damami dworu, córkami Elżbietą, Agnieszką i Jadwigą oraz dwoma najmłodszymi książątkami, Konradem i Władkiem, zostały odesłane kilka dni wcześniej do Krosna, aby tam znaleźć bezpieczniejsze schronienie, co nie obyło się, rzecz jasna, bez kobiecych łez i narzekań, nasz pobożny książę, pozbawiony świątobliwego nadzoru matki i żony, otoczony swawolną wojacką drużyną, odstąpił od zwykłych obyczajów i zamiast surowych modłów i samobiczowań urządził wspaniałą ucztę na zamku, której odgłosy słychać było szeroko dookoła w całym mieście. Spoglądając na roziskrzone pochodniami wielobarwne szyby okien sali biesiadnej, wsłuchując się w gromkie okrzyki i rycerskie śpiewy, dziwiłem się wesołości wojowników w większości idących jutro na rzeź. Nie mogłem wszakże nie podziwiać tak niezwykłej odwagi, nawet jeśli ich zamroczone winem umysły nie do końca mogły rozeznać, z jakim przeciwnikiem przyjdzie im się zmierzyć następnego dnia. „Chrystusowi rycerze! - śpiewało coś w mojej duszy. - Na nic wasza śmiałość, na nic tęgie ramię, na nic mocne kolczugi! Diabelskie karły w szarych i brunatnych kapotach, szpetne i krzywonogie, zetrą was na proch i zmiażdżą kopytami drobnych, śmiesznych koników! Albowiem dano im moc szarańczy ziemskiej, moc tysiąca skorpionów, aby mogły uciskać i gubić rodzaj ludzki. Nie powstrzyma ich fetysz krzyża, na którym skonał Nazarejczyk, nie osłabią łzy dziewicy Marii. Już po was, waleczni! Tylko mroczne czary mogą ich pokonać i odesłać z powrotem w czeluście Tartaru. Wam jednak nie przyjdzie nawet do głowy, ile może zdziałać kaprys mściwego chłopaczka, którego zwą Witelonem. Zginiecie, mężni krzyżowcy!”. Czekał kilka godzin w strugach ulewnego deszczu. Wreszcie ujrzał samochód Rogana, odskoczył w tył i przywarł do ziemi. Gdy warkot silnika począł się oddalać, zostawił swoją limuzynę na polanie i poszedł piechotą do farmy. Wokoło nie było żywej duszy; Soames przez chwilę stał przy furtce, spoglądając w okna wymarłego, zda się, domostwa, wreszcie przeszedłszy przez podwórko, pchnął drzwi.. W St. Michaels tylko proboszcz i jego żona wiedzieli, kim jest. Plotka głosiła, że jest zamożnym prawnikiem z Baltimore i pisze książkę..