Gwen i Bili podnieśli bagaże i skierowali się do publicznego odświeżacza znajdującego się na prawo od śluzy. Gretchen odwróciła się, by podążyć za nimi, gdy ją zatrzymałem. .
Podobnie jak przed naszymi kościołami, miejsce przed wrotami świątyni należy do żebraków. I tutaj wiedzą oni doskonale, że w obliczu boga, człowiek staje się wrażliwszy i miłosierny. Ale, jak wszędzie, zdarzają się też żebracy - naciągacze. W czasie gdy budowałem moją groblę, rząd potrzebując rąk do pracy podjął próbę zatrudnienia wałęsających się żebraków. Okazało się, że spośród ponad tysiąca lhaskich żebraków siedmiuset było zdolnych do pracy. Skierowano ich do robót ziemnych w zamian za wyżywienie i wynagrodzenie. Nazajutrz do pracy zgłosiła się tylko połowa, a po kilku dniach nie pokazał się już żaden. Była to żałosna próba. To nie nędza, brak pracy czy ułomność zmuszają tych ludzi do żebractwa, lecz zwykłe próżniactwo. W Tybecie można żyć z żebraniny zupełnie nieźle, bo żebrakowi nikt tu drzwi nie pokaże. Nawet jeżeli jałmużna to tylko trochę campy i mały miedziany grosik, to dwugodzinny „utarg” wystarcza, aby utrzymać się przy życiu. Teraz można sobie leniwie przysiąść na murku, pogrzać się na słoneczku i niech się dzieje, co chce. Później pogra się trochę w kości, a na noc znajdzie się jakiś zaciszny kącik w podwórzu lub na ulicy i można okutać się w swój kożuch.... W pewnym punkcie tej pnącej się wciąż pod górę krainy przecięli granicę wiecznych lodów. Jane uświadomiła sobie nowe niebezpieczeństwo, kiedy koń poślizgnął się, parsknął ze strachu i ledwie odzyskał równowagę. Potem zauważyła, że światło księżyca odbija się od głazów, jakby pokrywało je szkliwo; skały były jak diamenty - zimne, twarde i błyszczące. Jej buty trzymały się podłoża lepiej niż podkowy Maggie, ale mimo to niedługo potem poślizgnęła się i omal nie upadła. Od tej chwili nie opuszczał jej strach, że przewróci się i zgniecie swym ciężarem Chantal, truchtała zatem z posuniętą do przesady ostrożnością i z nerwami tak napiętymi, że odnosiła wrażenie, iż zaraz jej trzasną.. - Czy mogę wam w czymś pomóc? - spytał z przyjaznym uśmiechem.. - Bez wątpienia - powiedziałem tej młodej kobiecie, podążając za nią. - I spożyć lekki posiłek w swoim pokoju. Czasem budzi się głodny w środku nocy.. - Co pan ma na myśli? - zapytał..